***
-Poważnie tak, powiedział?-spytała Ali swoim zadziornym głosem- kto by pomyślał, że znajdzie się chłopak którego ty chcesz a nie odwrotnie.
-Żebyś widziała jak na mnie patrzył. Jego znudzony wzrok mnie paraliżował i nie byłam sobą. Coś jest nie tak, rozumiesz coś tu nie gra.- mówiłam chodząc w kółko.
-Kath....Kath- mówiła potrząsając mną- wszystko jest w porządku, zauroczyłaś się.
-No właśnie mówię coś jest nie tak-mówię łapiąc się za głowę.
Wracamy z Ali do domów a ja mam ciągle w głowie jego wargi i ten czarny kolczyk.
***
***
-Idź do niego- mówi mi na ucho Alison gdy stoimy na korytarzu patrząc na Justina który
wyciąga książki ze swojej szafki.
-Powinnam?- coraz bardziej jestem zaskoczona moim tonem głosu który z pewnego siebie staje się wystraszony.
Ali popycha mnie w stronę Justina i puszcza oczko. Poprawiam swoje długie blond włosy i pewnym krokiem idę w jego stronę.
-Cześć Justin poznaliśmy się wczoraj, Katherine- przedstawiam się ponownie gdy widzę jego zaskoczoną minę.
-Ah tak, cześć-mówi nadal grzebiąc w szafce.
-Byłam ciekawa czy może nie wybrałbyś się na spacer po szkole-zaczynam i zarzucam włosy na drugą stronę.
W odpowiedzi dostaję drwiący śmiech i czuję się głupio chociaż nie mam pojęcia co zrobiłam nie tak.
-Hmm nie kręci mnie takie spędzanie wolnego czasu- mówi i dalej się śmieje.
-Dobrze, więc jakie spędzanie wolnego czasu ci odpowiada- pytam i zakładam ręce na klatce piersiowej udając pewną siebie chociaż już dawno zostałam zbita z tropu.
-Wolę zabawy dla dorosłych- mówi mi na ucho i zamyka szafkę.
Odpowiadam krótkie "aha" i zawracam się na pięcie aby odejść jak najdalej od niego. Czuję jak moje policzki robią się czerwone gdy łapie mnie za rękę abym się zatrzymała. Pierwszy raz czyjś dotyk tak na mnie działa.
-Uwierz mi skarbie nie chcesz wiedzieć o co chodzi-stwierdził wiercąc we mnie wzrokiem.
-Skąd możesz wiedzieć czego chcę- spytałam udając twardą.
Justin zaśmiał się głośno. Na odchodne zjechał mnie wzrokiem i zniknął za zakrętem. Moje serce powoli nie wyrabiało. Miałam tylko nadzieję, że nie wyrwie mi się z piersi.
-Uwierz mi skarbie nie chcesz wiedzieć o co chodzi-stwierdził wiercąc we mnie wzrokiem.
-Skąd możesz wiedzieć czego chcę- spytałam udając twardą.
Justin zaśmiał się głośno. Na odchodne zjechał mnie wzrokiem i zniknął za zakrętem. Moje serce powoli nie wyrabiało. Miałam tylko nadzieję, że nie wyrwie mi się z piersi.
***
Droga do domu dłużyła mi się niemiłosiernie. Czułam się słabo i ciężko mi się szło. A ciepła pogoda nie pomagała mi w tym. Ze wzrokiem wlepionym w buty szłam kopiąc każdy kamyk. Nagle poczułam czyjś ciężar na moim drobnym ciele. Podniosłam wzrok i zobaczyłam chłopaka mniej więcej w moim wieku z ciemną karnacją i czekoladowymi oczami.
-O kurde, przepraszam cie bardzo- powiedział podając mi rękę abym wstała- wszystko w porządku-spytał podając mi torbę.
-Tak, nic się nie stało-uśmiechnęłam się pocieszająco.
Chłopak był zdecydowanie w moim typie. Na pewno nie podobał mi się tak jak Justin... Matko, o czym ja myślę.
-Mam na imię Alfredo ale przyjaciele mówią mi Fredo.
-Katherine ale przyjaciele mówią mi Kath- odpowiedziałam i zaczęliśmy się śmiać.
-Zdaję mi się, że chodzimy do tej samej szkoły- stwierdził i wskazał na przypinkę z logiem szkoły na mojej torebce.
Przytaknęłam z ciepłym uśmiechem.
-To do zobaczenia w szkole.
-Tak, do zobaczenia w szkole- pożegnał się aja odwróciłam się na pięcie i odeszłam.
Miałam motylki w brzuchu. Tak może to dziwne, ale on na prawdę mi się spodobał. Był przeciwieństwem Justina. Miły, radosny i uśmiechnięty. Właśnie on był uśmiechnięty to miła odmiana bo na ustach Justina tkwi tylko drwiący uśmieszek. Co mnie bardzo irytuje.
Wchodząc do domu usłyszałam znajomą ciszę. Rodzice jeszcze pracowali a ja wciąż byłam sama. Wbiegłam po schodach do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Chwyciłam telefon i wykręciłam numer do Alison.
-Ali!- krzyknęłam do słuchawki gdy usłyszałam głos po drugiej stronie.
-Co tam?
-Więc jest taki chłopak...-zaczęłam
-Justin?
-Nie, ma na imię Alfredo-zaczęłam z podnieceniem w głosie.
-Opowiadaj!
***
Szłam korytarzem na lekcję gdy poczułam czyjeś ręce na swoich oczach. Od razu wiedziałam kto to. Jego perfumę czuję cały czas.
-Zgadnij kto?
-Fredo, przestań-zaczęłam się śmiać.
-Czy zgodzisz się abym cię odprowadził pod klasę?-spytał i podał mi swoje ramię.
-Z przyjemnością-zaplotłam ramieniem o jego.
Szliśmy w ciszy co mi odpowiadało. Cisza pomagała mi w zrozumieniu co się właśnie dzieje. Jeszcze wczoraj starałam się umówić z Justinem a tu proszę idę ramię w ramie z innym chłopakiem. Może Ali miała racje może to z Justinem to tylko zauroczenie. Ale co jeśli z Fredo jest to samo? Wychodząc z zakrętu wpadliśmy na człowieka który zaprząta mi myśli przez kilka dni...
Przepraszam, że rozdział jest taki krótki ale nie mogłam go sobie ułożyć w głowie. Mam nadzieję, że miło się go czytało :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz