Poranek, mogłoby się zdawać, że to najgorsza część dnia. Ale nie dla mnie. Uwielbiam oglądać jak wszystko się budzi do życia. Gdy wschodzi słońce nikt nie pamięta o nocy. Dorośli śpieszą się do pracy, dzieci do szkoły. Wstałam z łóżka właściwie to usiadłam myśląc jaką wymówkę wymyślić aby nie iść do szkoły. Zeszłej nocy David zerwał ze mną na imprezie mówiąc po pijaku że przespał się z Taylor. Nie zabrakło też obelg w moja stronę. Jaka to ja nie jestem nie wierna,rozpieszczona i samolubna. Śmieszne, prawda ? To on mnie zdradził ale to ja jestem samolubna i nie wierna. Nie, nie dam mu tej przyjemności przyjdę do szkoły, będę się uśmiechać. A gdy ktoś spyta czy wszystko w porządku odpowiem "tak, dziękuję". Nie pokażę jak na prawdę mnie to boli. Bo on na to nie zasługuje. Wezmę gorącą kąpiel napiję się kawy i spokojnie dojdę do siebie. Mój poranny rytuał mycia, czesania i malowania przebiegł niezwykle szybko. Ubrałam się w białą bluzkę i jasne jeansy do tego białe buty na obcasie. Zeszłam po długich białych schodach i udałam się do kuchni. Rodziców jak zwykle nie było od samego rana są na jakimś planie filmowym. Szanuję ich pracę ale boli mnie to, że zapomnieli, że mają córkę. Wzięłam ze stołu jabłko i wyszłam przed dom. Już czekał na mnie duży czarny samochód. Rodzice wynajęli jednego kierowcę który wozi mnie do szkoły od paru lat. Moja szkoła mieści się na końcu miasta. A moja mama jest tak przewrażliwiona, że nie pozwala mi jeździć autobusami. Weszłam do samochodu i rzuciłam ciepłe "dzień dobry". Mężczyzna który mnie woził miał na imię John. Wyglądał na trzydzieści lat ale tak na prawdę ma czterdzieści pięć. Napisałam krótką wiadomość do Alison, że jestem w drodze. Ściskałam nerwowo dłonie co mi się nigdy nie zdarzało w drodze do szkoły. Bałam się, że go zobaczę. Bałam się , że uda mu się mnie przekonać, że się zmienił a co najgorsze bałam się, że rozpłaczę się przed całą szkołą. Wierzcie lub nie ale ja na prawdę go kochałam. Niestety powiedzmy sobie prawdę on na to nie zasługiwał. Dojechałam pod szkołę. Pożegnałam się z Johnem. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Tak na prawdę to tylko Alison wie co się ze mną dzieje. Muszę grać przed wszystkimi. Wyszłam z samochodu pewnym krokiem z podniesioną głową i uśmiechem który starałam się aby był jak najbardziej prawdziwy. Byłam tą osobą która idzie korytarzem a wszyscy mówią jej "cześć" i nie czekają na odpowiedź. Jestem tą osobą którą obgadują zazdrosne dziewczyny. Jestem osobą o której gadają wszyscy chłopcy. Alison czekała na mnie przy mojej szafce.
-Hej, Kath jak się trzymasz? - spytała gładząc moje plecy.
-Nie za dobrze, ale nie pokarzę mu, że tak jest.- powiedziałam uśmiechając się.
-Mam nadzieję, że wiesz, że dobrze się stało. David to zły typ.
- Wiem Ali ale sama rozumiesz, ja go kochałam.- powiedziała i poczułam jak zaszkliły mi się oczy.
-Rozumiem skarbie-powiedziała i mnie przytuliła.
Przyznaję taka przyjaciółka to skarb. Widzi prawdziwą mnie a nie dziewczynę z bogatymi rodzicami.
-Kath odwróć się.- przyjaciółka szturchnęła mnie a ja zobaczyłam Davida.
Odwróciłam się i złapałam Alison za rękę.
-Katherine!- krzyknął za mną.
-Daruj sobie- krzyknęłam za siebie, nagle zobaczyłam, że w kierunku Davida idzie Taylor- Hey Taylor- rzuciłam ze sztucznym uśmiechem.
Byłam z siebie tak cholernie dumna. Nie rozpłakałam się przed nim nie pokazałam, że mnie to obchodzi. Po prostu odpuściłam sobie. Trzeba było widzieć minę Taylor żeby mnie zrozumieć.
Zawsze za mną i Alison chodziła grupka chłopaków i dziewczyn. Zaczynało nas to irytować ale po pewnym czasie odpuściłyśmy sobie i teraz ich ignorujemy a oni mogą chwalić się, że się z nami przyjaźnią. Zostawiłam Alison pod klasą a sama zeszłam na dół aby napić się wody. Wtedy drzwi do szkoły otworzyły się i stanął w nich chłopak. Nie byle jaki był to na pewno mój typ. Jasno brązowe włosy, piwne oczy i seksowne wargi w których tkwił kolczyk. Ubrany był w pocięte jasne jeansy, koszulę w kratę i skórzaną kurtkę. Zdjął okulary i spojrzał w moją stronę. Uśmiechnęłam się do niego w rezultacie czekałam na to samo z jego strony. On jednak zjechał mnie wzrokiem i poszedł w kierunku sekretariatu. Mogę przysiąc że pierwszy raz coś takiego mi się stało. Nigdy powtarzam nigdy coś takiego mi się nie przytrafiło. Zawsze chłopak przygryzał chociaż usta gdy na mnie patrzył. A tu nic. Wróciłam do Ali wolnym krokiem.
-O nie-powiedziała śmiejąc się do mnie.
-Co się stało?
-Masz tą minę.- powiedziała podając mi lusterko.
-Słucham, jaką "tą minę" ?- śmiałam się.
-Masz tą minę pod tytułem "znalazłam fajnego chłopaka, on jeszcze tego nie wie ale będzie mój". To twoja mina gdy polujesz.-powiedziała zaplatając ręce na klatce piersiowej.
-Oj cicho mam plan.- powiedziałam łapiąc ją za rękę.
Weszłyśmy do klasy właśnie miałyśmy razem francuski. Byłam najlepsza w klasie dlatego nauczycielka nie pytała mnie. Z resztą nie miałam teraz głowy do lekcji. Przez całą godzinę zastanawiałam kim był ten chłopak.
Dzwonek zadzwonił a wszyscy wybiegli z klasy. Na korytarzu złapałam jakieś dwie pierwszoklasistki. Poleciłam im aby dowiedziały się jak nazywa się ten chłopak, gdzie mieszka i żeby przyniosły mi jego plan lekcji. Podczas przerwy na lunch zeszłyśmy we dwie do stołówki. Nie wzięłam nic do jedzenia byłam za bardzo przejęta moim planem. Usiadłam przy swoim stole z Ali. Co jakiś czas ktoś pytał czy może się dosiąść. Nagle dostrzegłam te dwie dziewczyny. Gestem ręki zawołałam je do siebie. Przysiadły się do nas ale nikt nie patrzył na to, pierwszoklasistki siedziały z maturzystkami. Ponieważ było tam za dużo ludzi. Dowiedziałam się paru ciekawych rzeczy. Chłopak ma na imię Justin, mieszka przy tej samej ulicy co ja, jest w moim wieku. A co najciekawsze wyrzucili go z poprzednich dwóch szkół. Dziewczyny dyskretnie podały mi kartkę na której był plan lekcji Justina. Mieliśmy razem Angielski i Historię. Pokazałam przyjaciółce jego plan. Uśmiechnęła się i pokręciła głową. Przerwa się kończyła a ja udałam się na angielski. Podchodząc pod salę zobaczyłam go opartego o ścianę. Wolnym krokiem szłam w jego stronę.
-Hej jestem Katherine.- powiedziałam zakładając kosmyk włosów za ucho.
-Justin.- mruknął co mnie zirytowało.
-Więc jesteś nowy- zaczęłam- może oprowadzić cię po szkole.
-Hmm nie dzięki ale poradzę sobie.
Zadzwonił dzwonek wszyscy weszli do klasy razem z Justinem a ja stałam osłupiała na korytarzu...
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Buziaki.
ASK
TWITTER
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz